Długo szukałem przykładu, że „sztuczna inteligencja” nie musi działać, żeby być wdrożona i żeby na niej zarabiać. I oto ideał: model przewidujący wyniki lotto.

Jak czytamy na stronie ailotto pl, możemy zwiększyć szanse wygranej w LOTTO dzięki zaawansowanym sieciom neuronowym. Analizują one na bieżąco Parametry Wejściowe, wychwytując delikatne fluktuacje stanów początkowych. Fluktuacje te mają wpływ na działanie maszyny losującej. Ostatecznie otrzymujemy prognozę, co wypadnie w kolejnym losowaniu.
Jeśli klient jest sceptyczny co do sieci neuronowych, może wybrać inne algorytmy, znane lub nieznane w świecie uczenia maszynowego:
- las losowy,
- LASSO,
- probabilistyczne sieci przyczynowo-skutkowe z wnioskowaniem bayesowskim,
- eksplorator przestrzeni korelacji z ekstrakcją reguł decyzyjnych.
Dla leśnych dziadków jest też klasyczna regresja logistyczna.
Jakież to Parametry Wejściowe wykorzystują wyżej wymienione modele? Trzeba przyznać, że ich twórcy są bardzo transparentni i podają całą listę predyktorów:
- średnia temperatura odczuwalna,
- maksymalna prędkość wiatru, promieniowanie krótkofalowe,
- faza księżyca,
- najbliższa koniunkcja planetarna.

Zauważmy, że autorzy tych modeli mogliby sami ich używać, wygrywając ogromne sumy, a zamiast tego oddali je nam. Choć jak czytamy w regulaminie, paragraf trzeci, punkt pierwszy: „Użytkownik odsłaniający prognozę na bieżący dzień zobowiązuje się moralnie do przekazania 1% z głównej nagrody (trafienie 6 liczb w Lotto lub 5 liczb w MiniLotto) na rzecz Operatora”.
